28.sty.2010 | kategoria: Literatura
„Witajcie w Nowym Jorku, na Manhattanie, w jego najelegantszej części – Upper East Side, gdzie moi przyjaciele i ja mieszkamy w bajecznych apartamentach i chodzimy do ekskluzywnych szkół. Jesteśmy piękni, inteligentni, nosimy ekstra ciuchy i wiemy, jak się bawić. Nic na to nie poradzimy – tacy się urodziliśmy.”
Plotkara
Cóż, tym krótkim cytatem chciałabym wam przedstawić pojęcie świata w którym żyje tytułowa Plotkara. W tym momencie wielu z was zapewne jęknie z dezaprobatą sądząc, że motyw utopii w literaturze już dawno się przetarł. Nic bardziej mylnego! American Dream to nie tylko ekskluzywne… wszystko, dziewczęta wyglądające jak topmodelki z okładki „Vouge”, czy faceci niczym klony Leonardo di Caprio. Owszem, prowadzą życie o wyższym standardzie niż nasze polskie społeczeństwo, ale jak my wszyscy borykają się z problemami natury ludzkiej.
Głównymi postaciami, o których Plotkara rozpisuje się najobficiej jest trójka przyjaciół. Serena kocha Nate’a. Nate kocha Serenę. Serena kocha Blair. Blair kocha Serenę. Nate kocha Blair, a Blair kocha Nate’a. Proste? To teraz trochę inaczej: wszyscy ich kochają.
Serena van der Woodsen to niebiańska piękność o której fantazjuje więcej facetów, aniżeli o Angelinie Jolie, czy też Pameli Anderson, w złotych czasach jej ogólnoświatowej kariery. Choćby przyodziała strój naszego polskiego, poczciwego Saniporu, to i tak przyprawiałaby o białą gorączkę miliardy dziewcząt i kobiet. Najbardziej paradoksalnym jest fakt, iż urody i wrodzonego wdzięku, najmocniej zazdrości jej Blair Waldorf, najlepsza przyjaciółka.
Dobrze, to może inaczej? Jakbyście się czuli ze świadomością, że po tym jak wymiotowaliście przez okno na domowej imprezie u kolegi, wasze zdjęcie przedstawiające właśnie zaistniałą sytuację obiega cały kraj następnego dnia. Nie tylko w Internecie. Prasa też was obsmaruje!
Gucci, Prada, Versace. Marzyłyście kiedyś o butach Miu-Miu? Albo wy, drodzy panowie, o romansie z trzema modelkami w jacuzzi jednego z najlepszych hoteli na świecie? Cóż, dla większości z nas to tylko nieosiągalne wyżyny cudownego życia…
Zajmijmy się jednak formą przedstawienia treści. Historia rozpoczyna się z dniem pierwszego wpisu na stronie plotkara.net. Autorka, o której tożsamości nie ma nikt pojęcia, umieszcza na swoim blogu pikantne newsy z życia manhattańskiej młodzieży. Każdy rozdział rozpoczyna notka na stronie domowej Plotkary, a zaraz po niej następuje rozwinięcie wątku przez narratora w trzeciej osobie. Niekonwencjonalna forma przyciąga szersze grono czytelników.
Fakt, faktem… Przed Plotkarą nic się nie ukryje! Cecily von Ziegesar, choć nie jest autorką najwybitniejszego dzieła, to jej forma lekkiego i płynnego sposobu ukazania amerykańskiego snu jest jak najbardziej godna podziwu. Dynamiczność i wielowątkowość pozwalają łatwo przyswoić sobie serię książek o bohaterach z Nowego Jorku. Jednym słowem tekst nie wymaga zbyt dużego samozaparcia. Czyta się dość szybko, jak ja to mawiam: ‘na jeden kęs’. Zdecydowanie „Plotkara” zasługuje na miano jednego z bestsellerów wśród powieści młodzieżowych ostatnich lat. Dowodem na to jest wysokobudżetowy serial, który jest adaptacją wyżej wymienionej serii.
Powieść ukazuje, że pomimo tego jak wiele pieniędzy będziemy posiadali nie osiągniemy szczęścia bez najszczerszej przyjaźni i miłości.
A więc, panie i panowie! Serdecznie zapraszam do biblioteki, księgarni, bądź też skromnej kolekcji literatury waszych znajomych. Czym prędzej zdobądźcie książkę o amerykańskim śnie i przenieście się chociaż na chwilę na wyżyny społeczeństwa.
igrekfau
Ocena ogólna: 





28.01.2010, 22:48
Hmm hmm hmm dość niecodzienna strona, widząc adres „oceny” spodziewałam się czegoś w stylu prymitywnych, nieokrzesanych i zdecydowanie niezbyt dociągniętych ocen fan fiction, lub innych mało oryginalnych opowiadańa okopujących strony internetowe. Co prawda taka forma jest miłą niespodzianką, jednak nie tylko pomysł się liczy, ale też wykonanie. Nie mogę się przyczepić do umiejętności pisarskich panny IgrekFau, aczkolwiek forma powyższej wypowiedzi jest trochę mętna, co nie oznacza ze jest zła. Po prostu trochę zamieszana i nie wiele tak naprawde w tym oceny, a wiecej samego streszczenia książki. Cóż, jest dobrze, może być lepiej i tego wam życzę.
Pozdrawiam, Charlotte.
28.01.2010, 23:54
Cieszy Nas fakt, że pomysł wydaje Ci się dobry, nieprymitywny, okrzesany, a do tego zdecydowanie dociągnięty, jednak uważam, że w swoim komentarzu wychylasz się ciut za daleko. Oczywiście nie mogę się z Tobą nie zgodzić, że sama recenzja jest lekko mętna, aczkolwiek dopiero ruszyliśmy i sami testujemy własne możliwości. Dogryzamy się z kromką chleba, klawiaturą i samą witryną, dlatego dziękujemy za cenne uwagi i z pewnością weźmiemy je do serca, by pisać coraz lepiej i lepiej. Musisz jednak zwrócić uwagę na to, że jedna ciut gorsza recenzja nie mówi od razu o tym, że wykonanie jest złe. Jak zresztą sama zauważyłaś ocena jest po prostu chaotyczna i ma za dużo streszczenia, a za mało odautorskich komentarzy. Chwała Ci, że o tym mówisz, dzięki temu IgrekFau będzie wiedziała co poprawić, by dawać coraz lepsze teksty (chociaż temu powyżej brakuje tylko okrzesania :))
Pozdrawiam serdecznie.
29.01.2010, 1:30
Ja „Plotkarę” znam tylko z tv (a raczej z monitora, ale kto na to patrzy? :P) i muszę przyznać, że ubóstwiam ten serial i żadne niezbyt entuzjastyczne opinie nie zmienią mojego zdania na ten temat. „Plotkara” jest genialna choć większość wątków jest cholernie przesadzona i posunęłabym się nawet, że ten serial kompletnie mija się z rzeczywistością, bo czy naprawdę istnieją tacy ludzie? ;)