Kochanice w królewskim łożu.

23.lut.2010 | kategoria: Film

The Other Boleyn Girl

Z merytorycznego punktu widzenia recenzja ta może uchodzić za niepełną. Przesadne byłoby, co prawda stwierdzenie, że wyrwano jej serce, bez którego nie może funkcjonować; jednak potencjalnemu widzowi, po jej przeczytaniu, zabraknie odniesienia do historycznej prawdy, która powinna stanowić istotny element budowania fabuły tego typu obrazów. Pocieszający wydaje się być jedynie fakt, że „Kochanice króla” to coś więcej aniżeli kolejna tandetna szmira, a wartościowy utwór audiowizualny, który może zasilić zbiory niejednego konesera.

Królowa Katarzyna Aragońska nie jest w stanie dać królowi męskiego potomka, który godnie zastąpiłby go na tronie, zabezpieczając stabilność kraju. Wiadomość ta szybko wycieka poza mury zamku, trafiając do rodziny Boleyn, której senior rodu, chcąc podwyższyć status i wpływy rodziny na dworze, podsuwa królowi swoje córki. Anna i Maria mają walczyć o jego względy, by w rezultacie końcowym dać królowi to, czego bardzo pragnie, syna. Początkowo misternie i dokładnie zaplanowana intryga lega jednak w gruzach, rzucając kolejne przeszkody na wyboistą drogą do celu. I chociaż mogłoby się wydawać, że standardowy początek symbolizuję równie zaszufladkowaną historię to jednak całość nie jest ani trochę sztampowa. Twórcy zadbali o to, by wprowadzić widza w odpowiedni klimat już od pierwszego klapsa ma planie. Wprost czuć na skórze chłód mnogości wylewających się z ekranu intryg i zawiłości wątków, które próbujemy zgłębić jeszcze przed ich naturalną koleją rzeczy. Mamy wrażenie, że to obrazek idealnie dostosowany do Naszych potrzeb, który wymaga wyłącznie odpowiedniego ułożenia puzzli. Jednak nawet to nie jest tu proste, bo każdy punkt zaczepienia usuwa się pod naporem reżyserskiej wizji i w ostatniej chwili zupełnie zmienia swoje ułożenie.

„Kochanice króla” to mocny akcent w historycznej kinematografii, pełnej tandetnych wyciskaczy łez. Tu każdy element ma określone miejsce, poprawiając atrakcyjność ogólnego wrażenia, jakie wywiera na widzach film. I nawet wyśmienita obsada nie przyćmiewa fenomenu tego obrazu, bo w końcu nie szata zdobi człowieka, ale dobrze jest, gdy czasem go trochę zasłoni.

Narcyz

Ocena ogólna: ★★★★★½

Komentarze do wpisu

  1. nicole.
    25.02.2010, 17:16

    ‘Kochanice…” oglądałam niedawno i bardzo przypadły mi do gustu. Lubię filmy kostiumowe, lubię Natalie Portman (za ‘Leona zawodowca’) i Ericka Bane (za to, że wygląda tak, a nie inaczej *_________* i za Hectora z „Troi”).
    Podzielam Twoje zdanie, Narcyzku, to bardzo dobry film ;)
    Jeśli jeszcze nie miałeś okazji obejrzeć, polecam „Księżną” – fabularnie ma dość sporo wspólnego z problematyką „Kochanic króla” i jest okraszona wspaniałą muzyką.

    Dobra recenzja ;) I świetny adres.

    Musiałam skomentować, skoro za mną wydzwaniasz… -.- xPP

Zostaw komentarz





Mikroblog:


2007-2010 © Copyright by Oceny.org, powered by Blogowicz.info & Wordpress.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.