<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>OCENY.org - opinie, recenzje, porady, oceny</title>
	<atom:link href="http://oceny.org/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://oceny.org</link>
	<description>opinie, recenzje i porady na różne tematy, oceny opisywanych zagadnień.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 06 Jan 2012 21:38:29 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>O krzyżach raz jeszcze, czyli kilka słów z drugiego frontu.</title>
		<link>http://oceny.org/2010/02/25/o-krzyzach-raz-jeszcze-czyli-kilka-slow-z-drugiego-frontu/</link>
		<comments>http://oceny.org/2010/02/25/o-krzyzach-raz-jeszcze-czyli-kilka-slow-z-drugiego-frontu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 22:46:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosc</dc:creator>
				<category><![CDATA[Refleksyjny Internauta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oceny.org/?p=260</guid>
		<description><![CDATA[„Musimy (z)nieść ten krzyż.”* Jakiś czas temu pojawił się tu tekst Allistera, traktujący o dosyć głośnej sprawie krzyży w instytucjach państwowych. Nie będę ukrywać, że to właśnie on był główną przyczyną powstania tego oto króciutkiego felietoniku. Spróbuję napisać kilka słów na ten sam temat, znajdując się jednak po drugiej stronie barykady. Marna ze mnie katoliczka, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;">„<a href="http://oceny.org/2010/01/30/musimy-zniesc-ten-krzyz/" target="_blank">Musimy (z)nieść ten krzyż.</a>”<strong>*</strong></p>
<p>Jakiś czas temu pojawił się tu tekst Allistera, traktujący o dosyć głośnej sprawie krzyży w instytucjach państwowych. Nie będę ukrywać, że to właśnie on był główną przyczyną powstania tego oto króciutkiego felietoniku. Spróbuję napisać kilka słów na ten sam temat, znajdując się jednak po drugiej stronie barykady.</p>
<p>Marna ze mnie katoliczka, ale wierząca i praktykująca, więc wieść o rzekomym zdejmowaniu krzyży trochę mnie zszokowała. Czemu? Skąd taki pomysł? Zdejmować w imię tolerancji, jak zrozumiałam na postawie podanych mi argumentów (autentyk): bo przecież taka placówka jak np. szkoła nie jest od modlenia się, tylko od nauki, a jak ktoś chce się modlić i popatrzeć na krzyż, to niech do kościoła sobie idzie. Bo taki krzyż może kogoś urazić. Nie każdy przecież jest katolikiem, w tej samej instytucji mogą przebywać też osoby innej wiary. Dziwne tylko, że to nie innowiercy, ale niewierzący robią największy szum wokół całej sprawy.</p>
<p>Trochę to wszystko absurdalne, zwłaszcza zasłanianie się tolerancją, bo o ile mi wiadomo tolerancja to znoszenie czegoś z udręką, niesmakiem, bez aprobaty, toteż wydaje mi się, że w tej kwestii tolerować można wyłącznie obecność krzyży, a nie ich brak. Jednak pewien ateista poinformował mnie szybko, że źle mi się wydaje. Swoją rację uargumentował tym, że nie wierzy w Boga, więc nie życzy sobie, aby wciskać mu na siłę jakieś „bajki”, jednocześnie zapewnił, że każdy może sobie wierzyć, w co chce, byle nie przy pomocy krzyża na publicznej ścianie. Odpowiedź ta wcale mnie jednak nie przekonała. Po pierwsze mamy w kraju około 90% zdeklarowanych katolików (mniejsza, ilu faktycznie traktuje tę wiarę poważnie; chodzi mi teraz o somo zadeklarowanie), więc pod względem czysto demokratycznym krzyże w miejscach publicznych są jak najbardziej „na miejscu”. Po drugie, jeśli patrzeć pod kątem zaproponowanym przez wyżej wymienionego pana ateistę &#8211; pod kątem konstytucyjnej wolności i jej naruszania &#8211; to raczej on może „nie wierzyć”, w co chce. Bo to przecież nie ja każę panu ateiście wierzyć, ale on każe mi się ze swoją wiarą chować i usuwać symbole religijne z życia publicznego.<strong>**</strong> Po trzecie chrześcijaństwo bardzo mocno związane jest z polską historią, więc krzyż jest też w pewien sposób symbolem czysto kulturowym czy to się komuś podoba, czy nie (choć akurat to traktuję jako zwykły fakt, nie jako dobitny argument.)</p>
<p>Słowem podsumowania – konflikty na tle wierzeń są, były i będą zawsze, bo nigdy nie da się udowodnić, która strona ma rację. Nie zawsze uda się je rozwiązać. Ważne jednak, by coś takiego jak tolerancja faktycznie istniało i nie było utożsamiane z poprawnością polityczną.</p>
<p><em><strong>*</strong> To link do tekstu, o którym mowa w pierwszym akapicie powyższego tekstu.<br />
</em></p>
<p><em><strong>**</strong> Proszę mi wybaczyć leciutką ironię. Wyraża ona jedynie mój stosunek do konkretnego osobnika, a nie całej grupy osób niewierzących.</em></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Insomnia</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oceny.org/2010/02/25/o-krzyzach-raz-jeszcze-czyli-kilka-slow-z-drugiego-frontu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kochanice w królewskim łożu.</title>
		<link>http://oceny.org/2010/02/23/kochanice-w-krolewskim-lozu/</link>
		<comments>http://oceny.org/2010/02/23/kochanice-w-krolewskim-lozu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 22:22:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosc</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oceny.org/?p=250</guid>
		<description><![CDATA[„The Other Boleyn Girl” Z merytorycznego punktu widzenia recenzja ta może uchodzić za niepełną. Przesadne byłoby, co prawda stwierdzenie, że wyrwano jej serce, bez którego nie może funkcjonować; jednak potencjalnemu widzowi, po jej przeczytaniu, zabraknie odniesienia do historycznej prawdy, która powinna stanowić istotny element budowania fabuły tego typu obrazów. Pocieszający wydaje się być jedynie fakt, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;">„<a href="http://www.sonypictures.com/homevideo/theotherboleyngirl/index.html"><em>The Other Boleyn Girl</em></a>”</p>
<p>Z merytorycznego punktu widzenia recenzja ta może uchodzić za niepełną. Przesadne byłoby, co prawda stwierdzenie, że wyrwano jej serce, bez którego nie może funkcjonować; jednak potencjalnemu widzowi, po jej przeczytaniu, zabraknie odniesienia do historycznej prawdy, która powinna stanowić istotny element budowania fabuły tego typu obrazów. Pocieszający wydaje się być jedynie fakt, że „Kochanice króla” to coś więcej aniżeli kolejna tandetna szmira, a wartościowy utwór audiowizualny, który może zasilić zbiory niejednego konesera.</p>
<p>Królowa Katarzyna Aragońska nie jest w stanie dać królowi męskiego potomka, który godnie zastąpiłby go na tronie, zabezpieczając stabilność kraju. Wiadomość ta szybko wycieka poza mury zamku, trafiając do rodziny Boleyn, której senior rodu, chcąc podwyższyć status i wpływy rodziny na dworze, podsuwa królowi swoje córki. Anna i Maria mają walczyć o jego względy, by w rezultacie końcowym dać królowi to, czego bardzo pragnie, syna. Początkowo misternie i dokładnie zaplanowana intryga lega jednak w gruzach, rzucając kolejne przeszkody na wyboistą drogą do celu. I chociaż mogłoby się wydawać, że standardowy początek symbolizuję równie zaszufladkowaną historię to jednak całość nie jest ani trochę sztampowa. Twórcy zadbali o to, by wprowadzić widza w odpowiedni klimat już od pierwszego klapsa ma planie. Wprost czuć na skórze chłód mnogości wylewających się z ekranu intryg i zawiłości wątków, które próbujemy zgłębić jeszcze przed ich naturalną koleją rzeczy. Mamy wrażenie, że to obrazek idealnie dostosowany do Naszych potrzeb, który wymaga wyłącznie odpowiedniego ułożenia puzzli. Jednak nawet to nie jest tu proste, bo każdy punkt zaczepienia usuwa się pod naporem reżyserskiej wizji i w ostatniej chwili zupełnie zmienia swoje ułożenie.</p>
<p>„Kochanice króla” to mocny akcent w historycznej kinematografii, pełnej tandetnych wyciskaczy łez. Tu każdy element ma określone miejsce, poprawiając atrakcyjność ogólnego wrażenia, jakie wywiera na widzach film. I nawet wyśmienita obsada nie przyćmiewa fenomenu tego obrazu, bo w końcu nie szata zdobi człowieka, ale dobrze jest, gdy czasem go trochę zasłoni.</p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Narcyz</strong></em></p>
<p><strong>Ocena ogólna: </strong><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/halfstar.gif" alt="&frac12;" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oceny.org/2010/02/23/kochanice-w-krolewskim-lozu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Watchmen.</title>
		<link>http://oceny.org/2010/02/09/watchmen/</link>
		<comments>http://oceny.org/2010/02/09/watchmen/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 22:09:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosc</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oceny.org/?p=245</guid>
		<description><![CDATA[Dość głośny film ostatniego roku, Watchmen, oparty jest na komiksie. I to wszystko tłumaczy. Alternatywna Ameryka lat 80, superbohaterowie, superzłoczyńcy i inne zwykłe rzeczy. Ale mimo całego dość sztampowego pomysłu, fabuła jest niezwykle nietypowa. Bo… jaki bohater morduje bez opamiętania, a jaki złoczyńca prowadzi spokojne, uczciwe życie po wyjściu z więzienia? I czemu bohaterowie mają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dość głośny film ostatniego roku, Watchmen, oparty jest na komiksie. I to wszystko tłumaczy. Alternatywna Ameryka lat 80, superbohaterowie, superzłoczyńcy i inne zwykłe rzeczy. Ale mimo całego dość sztampowego pomysłu, fabuła jest niezwykle nietypowa. Bo… jaki bohater morduje bez opamiętania, a jaki złoczyńca prowadzi spokojne, uczciwe życie po wyjściu z więzienia? I czemu bohaterowie mają zakaz ratowania?</p>
<p>Watchmen jest filmem długim, pełnym zawiłych i niezrozumiałych wątków, a jednak fascynuje i wciąga. Choć, przyznam się szczerze, musiałam sobie zrobić kilka przerw. Jak ludzie wytrzymali na tym w kinie? Trzy godziny trwania seansu to trochę za długo. A może po prostu przyzwyczailiśmy się do półtoragodzinnych filmów? Zdecydowanie długość tego filmu można zaliczyć do jego &#8216;nietypowości&#8217;. Dla jednych będzie to plusem dla innych zmorą.<br />
Jak na wielbiciela komiksów, a zwłaszcza ich ekranizacji, byłam zafascynowana strojami, bohaterami i całą surrealnością wielu scen. Ale także byłam zawiedziona wieloma niedociągnięciami i niezrozumiałymi sytuacjami. Chwilami można było się pogubić w wydarzeniach, co trochę mnie zniechęcało. Dlatego też zapewne film nie zdobył tak wiele przychylnych recenzji jak się spodziewano. Mimo to, wśród widzów można zauważyć zachwyt. I to zdumiewa, bo widzowie potrafią zauważyć wiele pozytywnych szczegółów. Wspaniałe kostiumy, dobre postacie, świetne zakończenie, którego nikt się nie spodziewa. Wysokiej jakości efekty specjalne. I osobiście dodam do listy wspaniałą kolorystykę scen, żywe, ciemne kolory. Budowanie klimatu mrocznego, ale mimo to pełnego nadziei połączonej z pesymizmem. Być może to zjednało sobie wielu fanów. I może zjedna Ciebie.</p>
<p style="text-align: right;">nadesłane przez:  <strong>Dith Luan</strong></p>
<p><strong>Ocena ogólna: </strong><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oceny.org/2010/02/09/watchmen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Między źdźbłami rolnych płodów.</title>
		<link>http://oceny.org/2010/02/04/miedzy-zdzblami-rolnych-plodow/</link>
		<comments>http://oceny.org/2010/02/04/miedzy-zdzblami-rolnych-plodow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 21:44:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosc</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oceny.org/?p=216</guid>
		<description><![CDATA[„ Bez ambicji, grzechów, wstydu i lęku&#8230; ” Doszliśmy do momentu, w którym mogę napisać, że widzieliśmy już prawie wszystko w pierwszych dwóch tygodniach, jednakże nie wszyscy mieli prawo głosu. Pozwolę sobie, zatem zaprezentować recenzję bloga Elżbiety, znanej szerszemu gronu jako Yumikais. Moja przygoda z nim rozpoczęła się w miniony poniedziałek, kiedy to miałem przyjemność [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;"><em>„ <a href="http://rekwiem.blog.onet.pl/" target="_blank">Bez ambicji, grzechów, wstydu i lęku&#8230;</a> ”</em></p>
<p>Doszliśmy do momentu, w którym mogę napisać, że widzieliśmy już prawie wszystko w pierwszych dwóch tygodniach, jednakże nie wszyscy mieli prawo głosu. Pozwolę sobie, zatem zaprezentować recenzję bloga Elżbiety, znanej szerszemu gronu jako Yumikais. Moja przygoda z nim rozpoczęła się w miniony poniedziałek, kiedy to miałem przyjemność na niego zajrzeć z zamiarem przeczytania pewnych treści, będących jego nieodłącznym elementem. Oczywiście nie wyszło dokładnie tak, jak tego chciałem, jednakże było pierwsze wrażenie, napawające nieśmiałym optymizmem. Albowiem dość mocno zarysowanym akcentem są złociste kolory, które mają czytelnika przenieść na niebiańskie pola pełne pękatych kłosów, na których to znajduje się pani z nagłówka. Barwy są miłe dla oka, cudnie ze sobą kontrastują i wprowadzają w swawolny klimat, który idealnie nadaje się do czytania. Faktem jest, że autorka wolałaby, bym jako czytelnik nie hasał skąpo odziany między źdźbłami płodów rolnych, a czytał jej żmudnie nabazgrane wypociny, dlatego przeszedłem do dzieła i zabrałem się za wertowanie wirtualnych stronic bloga.</p>
<p>Tekstu było właściwie niewiele, bo zaledwie czternaście kawałków artystycznego mięsa, ściśle ze sobą niepowiązanych, pomijając fakt, że pisał je jeden autor. Jest to, zatem blog, na którym Elżbieta mało tego, że nie opisuje swojego życia, to jeszcze nie publikuje kolejnych części zwartego opowiadania. Publikuje jednak krótkie historie, które miałem przyjemność przeczytać. Za podstawowy minus wszystkich uważam długość, bo są zdecydowanie za krótkie. Nie chodzi o to, że pozostawiają swoisty niedosyt, jednakże wiele akapitów jest zakończonych zbyt szybko, przez co teksty czyta się mniej płynnie niż powinno. Na korzyść jednak działa fakt, że nie ma zbyt wielu błędów, a potknięcia, które udało mi się wyłapać to zwykłe literówki, które czasami łapią każdego z Nas. Właściwie trudno określić mi, który tekst był jakościowy najgorszy, ale mam swojego faworyta, który bardzo długo pozostanie w mojej pamięci. Zdecydowanie, na szczególne wyróżnienie zasługuje <em>Fortepian</em>, urzekający przede wszystkim pomysłem. Utwór ten opowiada o dwojgu ludzi, którzy kochają się, ale nie ma między nimi pasji, potrzebnej do podsycania miłosnego płomienia. Jest ona jednak między kobietą, a tytułowym fortepianem. Techniczna suchość uwypukla najważniejsze części, które czytelnik powinien zrozumieć, by dobrze zinterpretować całość. Na zaznaczenie swojej obecności zasługuje także <em>Dworzec żywiecki</em>, dzięki któremu wiemy, że autorka najlepiej odnajduje się w tematach powszechnie uważanych za pospolite. Widać w nim, bowiem kawałek bardzo dobrze napisanych opisów.</p>
<p>Podsumowując, blog ten zasługuje na wyróżnienie i zajęcie specjalnego miejsca w Naszych sercach. Widać, że autorka stara się dać czytelnikowi kawałek dobrego czytadła. Teksty są wykończone i dopracowane, chociaż osobiście czuję momenty, które mogą uchodzić za mankamenty. Na koniec chciałbym zaapelować do autorki, by nie siliła się na wyszukane historie, a zajęła przyziemnymi tematami, bo właśnie to najlepiej jej wychodzi i chcę, by jak najdłużej przy mnie zostało.</p>
<p style="text-align: right;"><em> </em></p>
<p style="text-align: right;"><strong><em>Narcyz</em></strong></p>
<p style="text-align: right;">
<p><strong>Ocena ogólna: </strong><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/halfstar.gif" alt="&frac12;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oceny.org/2010/02/04/miedzy-zdzblami-rolnych-plodow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Muzyka odchodząca w cień&#8221; &#8211; Umberto Tozzi.</title>
		<link>http://oceny.org/2010/02/02/muzyka-odchodzaca-w-cien-umberto-tozzi/</link>
		<comments>http://oceny.org/2010/02/02/muzyka-odchodzaca-w-cien-umberto-tozzi/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 15:44:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosc</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oceny.org/?p=199</guid>
		<description><![CDATA[Na nowej płycie Umberto Tozzi „Superstar” jest wszystko to, co artysta zdążył nam zaprezentować przez ponad trzydzieści lat swojej twórczości. Ja osobiście doszukuję się przez ten fakt samych plusów, bowiem cóż lepszego może być od zainwestowania w płytę dobrej marki, świetnej jakości a zarazem niekończącej się świeżości. Płyta jest połączeniem starych piosenek w nowej aranżacji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste">Na nowej płycie Umberto Tozzi „Superstar” jest wszystko to, co artysta zdążył nam zaprezentować przez ponad trzydzieści lat swojej twórczości. Ja osobiście doszukuję się przez ten fakt samych plusów, bowiem cóż lepszego może być od zainwestowania w płytę dobrej marki, świetnej jakości a zarazem niekończącej się świeżości.</div>
<div id="_mcePaste">Płyta jest połączeniem starych piosenek w nowej aranżacji oraz nowych utworów, niektóre dalej w mocnych rockowych brzmieniach do jakich przyzwyczaił nas Umberto.</div>
<p></p>
<div id="_mcePaste">Dźwięki, które potrafi z siebie wydobyć wprawiłyby w zakłopotanie nie jednego piosenkarza, nie tylko na włoskim rynku muzycznym. Na albumie znalazło się aż 17 piosenek, które balansując między rockiem czy popem, okraszone są niezwykle poetyckimi tekstami, z jakich znany jest Artysta.</div>
<p></p>
<div id="_mcePaste">Umberto Tozzi ma szczęście (lub nieszczęście) należeć do tych artystów, do których nie można mieć neutralnego podejścia &#8211; albo się lubi jego twórczość albo nie. W jednej z włoskich telewizji arysta przyznał, że choć na koncertach wygląda wspaniale i można zaobserowować jakby był w pełni energii, ale tak nie jest.  Czuje się już zmęczony, w końcu to już prawie sześćdziesięcioletni Pan. Powoli chce odejść w cień włoskich gwiazd i wycofać się z życiapublicznego, a &#8222;SuperStar&#8221; prawdopodobnie pozostanie jego ostatnią płytą. Choćby dlatego warto ją kupić, przesłuchać i postawić na półce z tabliczką &#8222;najlepsze&#8221;.</div>
<p></p>
<div id="_mcePaste">Słuchajcie tej płyty często i wnikliwie, pod warunkiem, że macie naprawdę na nią czas. „Superstar” jest bowiem niczym niekończąca się książka, pełna starych opowieści w klasycznym klimacie i współczesnych zmartwień w codziennej nachalności. Sześćdziesiąt minut muzyki jest w tym przypadku wiecznością – zapomnijcie o wszystkim i cieszcie się tym wyjątkowym dziełem.</div>
<p class="rt"><strong>LaPavlo</strong></p>
<p><strong>Ocena ogólna: </strong><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oceny.org/2010/02/02/muzyka-odchodzaca-w-cien-umberto-tozzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Musimy (z)nieść ten krzyż.</title>
		<link>http://oceny.org/2010/01/30/musimy-zniesc-ten-krzyz/</link>
		<comments>http://oceny.org/2010/01/30/musimy-zniesc-ten-krzyz/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 23:10:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosc</dc:creator>
				<category><![CDATA[Refleksyjny Internauta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oceny.org/?p=194</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio, nie tylko w Polsce, bo i w wielu innych miejscach świata, wybuchła afera związana z wywieszaniem symboli religijnych na ścianach w obiektach szkolnych. Sprawa sama w sobie jest dość kontrowersyjna, bo dotyka tematu bardzo niebezpiecznego, jakim jest religia. Korzystając z ogólnej wrzawy, sam pozwolę sobie wejść na ten grząski grunt i powiedzieć kilka słów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio, nie tylko w Polsce, bo i w wielu innych miejscach świata, wybuchła afera związana z wywieszaniem symboli religijnych na ścianach w obiektach szkolnych. Sprawa sama w sobie jest dość kontrowersyjna, bo dotyka tematu bardzo niebezpiecznego, jakim jest religia. Korzystając z ogólnej wrzawy, sam pozwolę sobie wejść na ten grząski grunt i powiedzieć kilka słów o tym, jak ja się na to zapatruję.</p>
<p>No, nie ma co ukrywać, że ja osobiście zbyt dużego związku z Bogiem czy religią nie czuję. Prawdopodobnie wynika to z podejścia Kościoła, który zdaje się chcieć jedynie odrzeć życie swoich wiernych z różnych przyjemności – traktowanie seksu przedmałżeńskiego jako cudzołóstwa, uważanie nieuczęszczania na mszę świętą za ciężki grzech (a podobno każdy ma prawo modlić się tak, jak chce…) czy nawet       – mój osobisty faworyt – mówienie, że <em>Harry Potter</em> jest satanistyczną powiastką mającą sprowadzić dzieci na drogę zła i mroku. A ja przez całe życie tkwiłem w błędnym przeświadczeniu, że jest to książka o przyjaźni i zwycięstwie dobra nad złem. Byłbym w stanie to wybaczyć, gdyby te karygodne słowa zostały wypowiedziane przez jakiegoś podrzędnego klechę z prowincji, ale kiedy sam papież mówi coś takiego…</p>
<p>Nie podoba mi się też to, jak Kościół próbuje wtrącać się w inne aspekty życia ludzi, nie tylko religię. Dla przykładu wymienię choćby mnóstwo nakazów, zakazów i płynących z dobroci serca wskazówek, jakimi księża bez przerwy rzucają z ambony, korzystając z każdej okazji, jaka się nadarza (dla przykładu choćby klasyczne i szeroko znane: <em>Antykoncepcja to zło. Gry komputerowe to zło. Pozwalając dziecku nie chodzić na religię dajemy przyzwolenie szatanowi na zniszczenie dziecku duszy. Czarny człowiek nie zasługuje na szacunek, jest skalany przez szatana. </em>To wszystko bardzo szokujące autentyki, które słyszałem na własne uszy. Raz nawet byłem świadkiem, jak ksiądz grzmiał na cały głos, że partia <em>Ta-Właśnie </em>jest jedyną słuszną, a karą za zagłosowanie na inną będzie wieczna męczarnia w piekle.) Nie rozumiem, jak można robić ludziom taką wodę z mózgu, siać nienawiść do innych, a na dodatek jeszcze grozić potępieniem. Nie mieści mi się to w głowie.</p>
<p>Nie ukrywam, że nie podoba mi się to, że Kościół wciska się również do szkół. Nie dość, że mamy w szkole przedmiot taki jak religia (wprawdzie nie jest obowiązkowy, ale udało się już wywalczyć wliczenie jej do średniej. Zrobienie z niej przedmiotu równoważnego z matematyką czy językiem polskim jest jedynie kwestią czasu), to jeszcze w wielu salach muszę oglądać symbol religii, którą uważam za nietrzymającą się kupy i całkowicie nieodpowiadającej moim potrzebom. Nie jest to wprawdzie dla mnie osobiście wielki problem, potrafię nie zwracać uwagi na dwa skrzyżowane kawałki drewna, ale nie każdy to umie. Wydaje mi się, że krzyż powinien wisieć na ścianie dopóki nikomu nie przeszkadza, a kiedy ktokolwiek poprosiłby o jego usunięcie, to powinien natychmiastowo zniknąć, by nie razić czyichś uczuć.</p>
<p>Zdarzył się ostatnio w polskiej szkole oburzający według mnie incydent, gdy uczniowie poprosili chórem o usunięcie symbolu z klasy od polskiego. Oburzona dyrekcja bez wahania zdecydowała, że od tej chwili krzyże zawisną w każdej sali. Nie podoba mi się to, nic a nic. W szkole i tak uczniom jest dostatecznie ciężko wytrzymać, nie wydaje mi się, by wzbudzanie kolejnych kontrowersji (co najgorsze – kontrowersji zupełnie niepotrzebnych) było dobrym rozwiązaniem i przysłużyło się do przyjemniejszej pracy na lekcjach. Mój apel brzmi: zdejmijcie te krzyże. Jeśli ktoś chce, niech nosi go sobie na szyi i nie eksponuje swojej wiary. W końcu szkoła jest od nauki, a nie od klęczenia i leżenia plackiem przed zawieszonym symbolem.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Allister</strong></p>
<p><strong>Ocena ogólna: </strong><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oceny.org/2010/01/30/musimy-zniesc-ten-krzyz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Plotka o amerykańskim śnie.</title>
		<link>http://oceny.org/2010/01/28/plotka-o-amerykanskim-snie/</link>
		<comments>http://oceny.org/2010/01/28/plotka-o-amerykanskim-snie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2010 20:02:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosc</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oceny.org/?p=163</guid>
		<description><![CDATA[„Witajcie w Nowym Jorku, na Manhattanie, w jego najelegantszej części – Upper East Side, gdzie moi przyjaciele i ja mieszkamy w bajecznych apartamentach i chodzimy do ekskluzywnych szkół. Jesteśmy piękni, inteligentni, nosimy ekstra ciuchy i wiemy, jak się bawić. Nic na to nie poradzimy – tacy się urodziliśmy.” Plotkara Cóż, tym krótkim cytatem chciałabym wam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p style="text-align: right;">„<em>Witajcie w Nowym Jorku, na Manhattanie, w jego najelegantszej części – Upper East Side, gdzie moi przyjaciele i ja mieszkamy w bajecznych apartamentach i chodzimy do ekskluzywnych szkół. Jesteśmy piękni, inteligentni, nosimy ekstra ciuchy i wiemy, jak się bawić. Nic na to nie poradzimy – tacy się urodziliśmy.</em>”<strong> </strong></p>
<p style="text-align: right;"><strong>Plotkara</strong></p>
</blockquote>
<p>Cóż, tym krótkim cytatem chciałabym wam przedstawić pojęcie świata w którym żyje tytułowa Plotkara. W tym momencie wielu z was zapewne jęknie z dezaprobatą sądząc, że motyw utopii w literaturze już dawno się przetarł. Nic bardziej mylnego! American Dream to nie tylko ekskluzywne&#8230; wszystko, dziewczęta wyglądające jak topmodelki z okładki &#8222;Vouge&#8221;, czy faceci niczym klony Leonardo di Caprio. Owszem, prowadzą życie o wyższym standardzie niż nasze polskie społeczeństwo, ale jak my wszyscy borykają się z problemami natury ludzkiej.</p>
<p>Głównymi postaciami, o których Plotkara rozpisuje się najobficiej jest trójka przyjaciół. Serena kocha Nate&#8217;a. Nate kocha Serenę. Serena kocha Blair. Blair kocha Serenę. Nate kocha Blair, a Blair kocha Nate&#8217;a. Proste? To teraz trochę inaczej: wszyscy ich kochają.<br />
Serena van der Woodsen to niebiańska piękność o której fantazjuje więcej facetów, aniżeli o Angelinie Jolie, czy też Pameli Anderson, w złotych czasach jej ogólnoświatowej kariery. Choćby przyodziała strój naszego polskiego, poczciwego Saniporu, to i tak przyprawiałaby o białą gorączkę miliardy dziewcząt i kobiet. Najbardziej paradoksalnym jest fakt, iż urody i wrodzonego wdzięku, najmocniej zazdrości jej Blair Waldorf, najlepsza przyjaciółka.<br />
Dobrze, to może inaczej? Jakbyście się czuli ze świadomością, że po tym jak wymiotowaliście przez okno na domowej imprezie u kolegi, wasze zdjęcie przedstawiające właśnie zaistniałą sytuację obiega cały kraj następnego dnia. Nie tylko w Internecie. Prasa też was obsmaruje!<br />
Gucci, Prada, Versace. Marzyłyście kiedyś o butach Miu-Miu? Albo wy, drodzy panowie, o romansie z trzema modelkami w jacuzzi jednego z najlepszych hoteli na świecie? Cóż, dla większości z nas to tylko nieosiągalne wyżyny cudownego życia&#8230;</p>
<p>Zajmijmy się jednak formą przedstawienia treści. Historia rozpoczyna się z dniem pierwszego wpisu na stronie plotkara.net. Autorka, o której tożsamości nie ma nikt pojęcia, umieszcza na swoim blogu pikantne newsy z życia manhattańskiej młodzieży. Każdy rozdział rozpoczyna notka na stronie domowej Plotkary, a zaraz po niej następuje rozwinięcie wątku przez narratora w trzeciej osobie. Niekonwencjonalna forma przyciąga szersze grono czytelników.<br />
Fakt, faktem&#8230; Przed Plotkarą nic się nie ukryje! Cecily von Ziegesar, choć nie jest autorką najwybitniejszego dzieła, to jej forma lekkiego i płynnego sposobu ukazania amerykańskiego snu jest jak najbardziej godna podziwu. Dynamiczność i wielowątkowość pozwalają łatwo przyswoić sobie serię książek o bohaterach z Nowego Jorku. Jednym słowem tekst nie wymaga zbyt dużego samozaparcia. Czyta się dość szybko, jak ja to mawiam: &#8216;na jeden kęs&#8217;. Zdecydowanie &#8222;Plotkara&#8221; zasługuje na miano jednego z bestsellerów wśród powieści młodzieżowych ostatnich lat. Dowodem na to jest wysokobudżetowy serial, który jest adaptacją wyżej wymienionej serii.<br />
Powieść ukazuje, że pomimo tego jak wiele pieniędzy będziemy posiadali nie osiągniemy szczęścia bez najszczerszej przyjaźni i miłości.</p>
<p>A więc, panie i panowie! Serdecznie zapraszam do biblioteki, księgarni, bądź też skromnej kolekcji literatury waszych znajomych. Czym prędzej zdobądźcie książkę o amerykańskim śnie i przenieście się chociaż na chwilę na wyżyny społeczeństwa.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>igrekfau</strong></p>
<p><strong>Ocena ogólna: </strong><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/blankstar.gif" alt="&#9734;" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oceny.org/2010/01/28/plotka-o-amerykanskim-snie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odświeżone wspomnienie, czyli „Mikołajek” na ekranie.</title>
		<link>http://oceny.org/2010/01/27/odswiezone-wspomnienie-czyli-%e2%80%9emikolajek%e2%80%9d-na-ekranie/</link>
		<comments>http://oceny.org/2010/01/27/odswiezone-wspomnienie-czyli-%e2%80%9emikolajek%e2%80%9d-na-ekranie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 Jan 2010 14:48:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosc</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oceny.org/?p=152</guid>
		<description><![CDATA[Niech nazwie mnie dzieckiem każdy, kto uważa, że w moim wieku nie powinno się już oglądać filmów tego typu (co więcej, rozpływać się nad nimi z zachwytu), a będę nosić to miano z dumą. Zaczytywałam się w opowiadaniach o Mikołajku jeszcze za czasów dzieciństwa. Robię to do dzisiaj, zatem jak wielu fanów tychże krótkich form [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niech nazwie mnie dzieckiem każdy, kto uważa, że w moim wieku nie powinno się już oglądać filmów tego typu (co więcej, rozpływać się nad nimi z zachwytu), a będę nosić to miano z dumą.</p>
<p>Zaczytywałam się w opowiadaniach o Mikołajku jeszcze za czasów dzieciństwa. Robię to do dzisiaj, zatem jak wielu fanów tychże krótkich form literackich niezmiernie ucieszyłam się na wieść o ekranizacji. Szybko jednak mój entuzjazm osłabł, kiedy uświadomiłam sobie, że z tymi ekranizacjami to różnie bywa (wystarczy smutne wspomnienie sagi Pottera), a to przecież nie jest zwykła książka, to zbiór krótkich, luźno powiązanych ze sobą historyjek – i z tego miał niby wyjść dobry scenariusz pełnometrażówki? Przyznaję, do ostatniej chwili byłam pełna obaw. Okazało się jednak, że całkiem niepotrzebnie. Już po raz któryś z kolei odniosłam wrażenie, że Francuzi potrafią zadbać o swoje „skarby”. Scenarzystom należy oddać hołd, bowiem nie dość, że przyczynili się do wiernego przeniesienia kart książek na ekran, to jeszcze nakreślenie fabuły wyszło im bardzo zgrabnie. Obawiałam się, że film – nawet jeśli byłby wyjątkowo dobry od strony stricte technicznej – nie zdoła oddać tego, co w <em>Mikołajku</em> kluczowe, czyli narracji prowadzonej z perspektywy małego chłopca. Jak miałam okazję się przekonać, i z tego wybrnięto. Bardzo pozytywnie nastawiłam się zresztą już na samym początku: oto moim oczom ukazuje się czołówka, w której wykorzystano książkowe ilustracje Sempego! Zastanawiała mnie wcześniej ta kwestia, bo te rysunki to coś, co w zasadzie nie jest ani potrzebne, ani w żaden sposób pomocne, a mimo to nieodłączne od treści. Po takiej czołówce byłam już pewna, że na tej ekranizacji się nie zawiodę.</p>
<p>Wspomniana wcześniej fabuła przedstawia się następująco: Mikołajek podejrzewa, że będzie miał braciszka. Przekonany o tym, że rodzice się go pozbędą, gdy ów braciszek pojawi się w domu, ze wszystkich sił stara się zapobiec „nieszczęściu”. Oczywiście pomagają mu w tym koledzy, co staje się podłożem do tego, by w filmie wykorzystać wiele pojedynczych opowiadań. Cały obraz prezentuje się bardzo dobrze. Umiejętnie przywołano klimat czasów sprzed pół wieku. Cały przedstawiany świat został ukazany w sposób realistyczny, bez nakładania „cukierkowatości” dość często widocznej w produkcjach dla młodszych widzów. Aktorstwo również przypadło mi do gustu. O dorosłych nie powiem nic specjalnego, ale dziecięcy skład prezentuje się bardzo dobrze. Wypada naturalnie i przekonująco.</p>
<p>Słowem podsumowania powiem, że <em>Mikołajek</em> w reżyserii Tirarda to prawdziwa perełka ekranizacyjna i nie sądzę, by ktokolwiek, kto wielbił wersję książkową, miałby się  nim rozczarować. Apeluję do tych, którzy dotąd Mikołajka nie znają, by nie zrażali się słowami „dla dzieci”, ale zobaczyli ten film, gdy będą mieli okazję. Na sali kinowej dużo częściej i wyraźniej słychać było bowiem śmiech starszych widzów, którzy przecież liczebnie byli w mniejszości. Zachęta ta pewnie na niewiele „zda się” w czasie, gdy Mikołajek właśnie ostatnie kina opuszcza, ale zapewne niedługo w sklepach pojawi się wydanie DVD. Czuję, że stanę się jego szczęśliwą posiadaczką.</p>
<p class="rt">nadesłane przez: <strong>Insomnia</strong></p>
<p><strong>Ocena ogólna: </strong><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/star.gif" alt="&#9733;" /><img style="border:0" src="http://oceny.org/wp-content/plugins/star-rating-for-reviews/images/halfstar.gif" alt="&frac12;" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oceny.org/2010/01/27/odswiezone-wspomnienie-czyli-%e2%80%9emikolajek%e2%80%9d-na-ekranie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Całkiem nowe oceny</title>
		<link>http://oceny.org/2010/01/26/calkiem-nowe-oceny/</link>
		<comments>http://oceny.org/2010/01/26/calkiem-nowe-oceny/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 22:42:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Htsz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogłoszenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oceny.org/index666.php/?p=141</guid>
		<description><![CDATA[Po wielu miesiącach kurzenia się domena oceny.org nareszcie do czegoś się przyda. Jakiś czas temu, na forum Blogowicza zgłosiła się do mnie grupka ludzi z ciekawym pomysłem, na który przystałem. Dzisiejszy dzień &#8211; a raczej późny wieczór &#8211; uważamy za początek czegoś nowego. Czego? Tego dowiecie się zaglądając do zakładki &#8222;Konstrukcja wadliwa&#8222;. Zapraszamy do lektury! [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po wielu miesiącach kurzenia się domena oceny.org nareszcie do czegoś się przyda. Jakiś czas temu, na <a href="http://forum.blogowicz.info/topics81/zaopiekuj-sie-domena-ocenyorg-vt2745,75.htm#47585">forum Blogowicza</a> zgłosiła się do mnie grupka ludzi z ciekawym pomysłem, na który przystałem.</p>
<p>Dzisiejszy dzień &#8211; a raczej późny wieczór &#8211; uważamy za początek czegoś nowego. Czego? Tego dowiecie się zaglądając do zakładki &#8222;<a href="konstrukcja-wadliwa/">Konstrukcja wadliwa</a>&#8222;. Zapraszamy do lektury!</p>
<p><strong>Pierwszy wpis pojawi się już za parę godzin</strong>. Ruszamy z tzw. wersją beta, więc dajcie nam jeszcze chwilkę na uzupełnienie podstron i poprawianie ewentualnych błędów, które możecie zgłaszać w komentarzach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oceny.org/2010/01/26/calkiem-nowe-oceny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

